piątek, 17 lutego 2017

Restauracje w Poznaniu: Maniok

Zdradzę Wam jeden z naszych sektretów. Mamy rodzinną tracyję obchodzenia urodzin, czy imienin w restauracji. Tak by nikt nie musiał gotować, kupować, sprzątać i biegać dookoła innych osób. Niedawno jedna z nas miała urodziny (okrągłe 18 oczywiście :)) i w związku z tym wybrałyśmy się by świętować na "miasto". Nasz wybór padł na Maniok, oto kilka słów o nim :)
Jaga




Restauracja: Maniok
Adres: ul. Karola Marcinkowskiego 27A
Godziny otwarcia: Poniedziałek 12:00-22:00
Wt.,Śr.Czw. 9:00-22:00
Piątek 9:00-23:00
Sobota 10:00-23:00
Niedziela 10:00-21:00

Maniok przywitał nas bardzo fajnym, ciekawym wnętrzem. Elementy drewna wraz z biało-czarnymi dodatkami tworzą niesamowity wystrój tego miejsca. Jak w rzadko której restauracji od razu poczułyśmy się swobodnie. Całości dopełniają piękne, wielkie okna, które zajmują całą jedną ścianę lokalu. Zajęłyśmy miejsca i nadszedł czas na wybór dania, a było w czym wybierać. Menu bardzo ciekawie skomponowane, z wieloma nietuzinkowymi pozycjami. Niektóre nazwy potraw mogą być nie każdemu znane, ale na końcu znalazł się pomocny słowniczek wyjaśniający na przykład pojęcie assiette, czy chartrousse (fajna sprawa -  nie każdy z odwiedzających ma tyle śmiałości by dopytywać o każdą pozycję menu). W propozycjach były również potrawy dedykowane specjalnie dla dzieci. Wybrałyśmy kilka pozycji, które wpadły nam w oko i zaczęłyśmy oczekiwać na dania. Ten moment jest dla mnie najgorszy - jako mama dwójki bardzo żywiołowych dzieci siedzę zazwyczaj jak na szpilkach by czegoś nie zmalowali. Jednakże tym razem obsługa zaskoczyła nas podając kredki (naostrzone!) i kolorowanki (o wielu pustych stronach) dla dzieci. Wielki plus za to. Oczekiwanie, wcale nie za długie, upłynęło nam zatem na tworzeniu ciekawych dzieł.



Na początek otrzymałyśmy zupę cebulową z malinami. Mimo, że z pozoru połączenie to może wydawać się totalnie nie  do skomponowania to kucharzowi udało się stworzyć bardzo smaczne, aromatyczne danie. Zdecydowanie połączył te smaki w sposób niezwykły. Ta niesmowita zupa całkowicie skradła moje serce. Drugim daniem wybranym przeze mnie był grillowany schab z pieczonym ziemniakiem i sałatką z ogórka w sosie musztardowym. Porcja całkiem spora, prezentująca się niezwykle estetycznie. A smak? Schab pychota, sam rozpływał się w ustach, a ziemniak i sałatka dopełniały całość. Nawet moje nie jedzące zazwyczaj mięsa dzieci pokusiły się o skosztowanie tego dania (zjadły, czyli było super :))


Dzieci jednakże szybko wróciły do swoich dań. Jerzol wybrał pulpety drobiowe z orzechowymi kopytkami z dodatkiem marchewki i groszku w słodkim sosie. Zajadał z wielkim zaangażowaniem, co zresztą widać. Potrawa była bardzo łagodna, lekko słodka o odpowiedniej wielkości. Wielkim atutem dania było wkomponowanie warzyw i to w taki sposób, że stanowiły atrakcje dla dzieci. Jasiu zajadał talarki ziemniaczane w towarzystwie dwóch sosów i moim (!) schabowym. Sama spróbowałam jeden i przepadłam, fantastyczne, chrupiąca wersja chipsów na obiad. 




Wybór Oli padł na sałatkę mięsną. Otrzymała talerz zielonych sałat z rostbefem, czerwonym winogronem, korzeniem pieczonej pietruchy, kaszą gryczaną oraz pieczywem wypiekanym na miejscu. Była cudownie wykonana z właściwą proporcją wszystkich składników, a dodatek własnego chlebka niezwykle pozytywnie wpłynął na dopełnienie całości dania. Na deser chłopaki wybrali Pavlove z bita śmietaną i frużoliną wiśniową z dodatkiem gorzkiej czekolady.  Podczas oczekiwania na kolejne smakołyki chłopcy zapoznali się z lokalem zajmując miejsca przy oknie i urządzając wyścigi samochodowe. Podczas oczekiwania na deser dostaliśmy również miły dodatek od obsługi w postaci ciasteczek (również wypiekanych na miejscu) co niezwykle osłodziło nam czas oczekiwania :) Deser był bardzo smaczny i został pochłonięty szybciutko (i to mimo zjedzonego obiadu). Zanim się spostrzegłam już go nie było.

A wiecie co jest w tym najfajniejsze/dziwniejsze/lepsze? Całe to jedzenie nie zawiera ani laktozy, ani glutenu! Gdybym o tym nie wiedziała, w życiu bym nie powiedziała, że to dania bez ich zawartości. Świadczy to o tym, że „takie” jedzenie może być niezwykle smaczne i zaskakujące.




Koszt porcji: między 30zł, a 50zł. Oprócz tego lokal oferuje menu lunchowe w skład którego wchodzi zupa plus drugie danie za 28zł. Zawsze są dwie propozycje: mięsna oraz bez mięsna, codziennie inna.
Ogródek: obecnie brak
Kącik dla dziecka: brak, ale lokal ma dla dzieci kolorowanki i kredki
Krzesełko do karmienia: jest dostępne
Łazienka: jest w lokalu, bardzo estetyczna i przestronna

Określamy tą restaurację jako lokal przyjazny dla dzieci!


Reasumując lokal fajny, schludny, przestronny z cudowną, przemiła obsługą. Maniok serwuje naprawdę smaczne i ciekawe dania o sporych porcjach. pozycje w menu sa niestardowe i ciekawie skomponowane. Zdecydowanie będziemy tam wracać, a Was zachęcamy do tego samego:)



Ach, te okna :)


Kawa mało, że pięknie podana to jeszcze niezwykle aromatyczna.



1 komentarz:

  1. ale fajne miejsce :) Najbardziej kuszą mnie klopsiki :)

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly