środa, 15 kwietnia 2015

Blogerze, po co to robisz?

Dzisiaj trochę nietypowy wpis na blogu :) Nie przedstawię nowego przepisu, nie opowiem o odwiedzonym jarmarku, opowiem za to nieco o sobie  i o tym po co to robię?:)

Często spotykam się z pytaniem: „Jak ty to robisz? No i po co właściwie?
Zazwyczaj moja odpowiedź świeci inteligencją: „Ale, co?”.
„No znajdujesz czas na bloga..” Aaaaa too :) Dla niewtajemniczonych mam dwójkę dzieci: jedno 14 miesięczne, drugie 5 letnie i to chyba stąd biorą się te pytania… Dzisiaj postaram się na nie odpowiedzieć.




Mój dzień wygląda następująco: Wstaje (jeśli Jerzy akurat ma dobry dzień) koło 7 rano (jeśli zły to o 5 :)). Następuje czas mycia, ubierania i wyprawiania starszego syna do przedszkola. W między czasie jedną ręka pilnuje młodszego, druga pije herbatę, a trzecią szykuje śniadanie mężowi… kiedy wreszcie najstarsza dwójka wyjdzie to pakuje młodsze w fotelik i idziemy się myć. Potem śniadanie, zabawa etc. Koło 10 przychodzi czas na drzemkę i jest to czas błogosławiony dla mnie. Kiedy tylko zaśnie, lecę po herbatę i do komputera. Szybciutko piszę post, wklejam go na bloggera, dodaje (jeśli tylko mam) wcześniej obrobione zdjęcia, jeśli nie to obrabiam. Redaguje, doczytuje, staram się wyłapać błędy i wreszcie publikuje. Następnie nerwowo reagując na każdy nawet najmniejszy ruch mojego dziecka, daje info na twittera, printerest, fejsbuka, instagrama i co tam jeszcze mam. Uff zdążyłam, a minęła na pewno godzina. Jeśli nadal śpi to czytam zaprzyjaźnione blogi i sprawdzam maile… Nadal śpi? Czas na przyszykowanie nowych zdjęć, ewentualnie przeczytanie wiadomości w necie. Nadal śpi? Niemożliwe. Takiej sytuacji nie ma :) Jak wstanie to jakieś jedzonko, wyprawa po zakupy i po powrocie gotowanie ze zdjęciami. Co Jerzol robi  w tym czasie? Siedzi w krzesełku i się bawi, ewentualnie bawi się na podłodze w kuchni, wyjmuje wszystkie rzeczy z szafek lub robi ogólną demolkę. Nie raz gotowałam z nim na rękach, nie raz nosząc go w chuście (tego przy gotowaniu akurat nie lubię, bo boję się że go skaleczę w jakikolwiek sposób), czasami przypilnuje go babcia (za co bardzo, bardzo dziękuje). Ogólne dajemy radę J Jeśli straszy syn nie idzie do przedszkola bo jest chory lub coś podobnego to gotuje ze mną (bardzo to lubię choć sprzątania trzy razy więcej:)). Zdjęcia  w plenerze? Robimy razem idąc lub wracając z przedszkola. Chcieć to móc. Później blog idzie w niepamięć, a ja zajmuje się sprawami domowo-dzieciowymi, aż do następnego ranka i drzemki Jerza.



I tu nasuwa się fundamentalne pytanie: Po co to robię? Przecież kiedy Maluch śpi mogłabym chociażby leżeć i pachnieć, czy pić herbatkę, czytać książkę. Mogłabym, ale tego nie robię, a powodów jest kilka:

Po pierwsze:
Lubię to. Lubię gotować (ba! Kocham!), lubię fotografować, oglądać efekty swojej pracy. Daje mi to ogromną satysfakcję i powód do dumy. Lubię pisać posty, trochę mniej redagować je J Lubię zajmować się blogiem. To moja pasja i hobby.

Po drugie:
Uwielbiam czytać komentarze. Wiedzieć, że ktoś skorzystał z moich przepisów, że kogoś zainspirowały, pomogły mu. Fajnie mieć świadomość, że ktoś coś ugotował i mu naprawdę smakowało. Wtedy na sercu od razu robi się cieplej :)

Po trzeci:
Z potrzeby robienia czegoś. Jestem obecnie na macierzyńskim, tęsknie za pracą (tak, tak moi drodzy, można za pracą tęsknić). Prowadząc bloga mam poczucie spełniania się, wykonywania jakiejś misji, obowiązku, zabawy, pracy (zwał jak zwał).

I wreszcie po czwarte:
Bez blogowania chyba bym zwariowała :). Kocham swoje dzieci i kocham swojego męża.  Jednak jak każdy człowiek potrzebuje robienia czegoś dla siebie, zajęcia się czymś co daje mi radość, satysfakcję, dumę (owszem rodzina to też daje, ale to trochę inny poziom odczuć). Kiedyś być może mi się znudzi, być może zabraknie mi pomysłów, być może nie będę miała czasu. Kiedyś.

Teraz jednak mam pomysły, mam pasje, mam chęci, czasu trochę mniej, ale i tak go znajduję :) Dlatego gotuje, dlatego fotografuje, dlatego piszę :)
Jaga


PS. Jeśli czytacie jakieś komentarze na swoich stronach, blogach, profilach na fejsbuku to są to zawsze moje komentarze. Strasznie fajnie, że tu zaglądacie i jest mi strasznie miło, że mogę zaglądać do Was :) 
PS2. Oczywiście blog prowadzę razem z siostrą, ale ona jako szczęśliwy pracownik na pełen etat ma nieco mniej czasu na blogowanie. Czasami ze mną piecze, czy gotuje, często fotografuje, każdy post jest z nią omówiony, a decyzja skonsultowana. Jak tylko ma czas, zajmuje się blogiem z wielką pasją i energią. Życzę jej by go miała jak najwięcej :) 

32 komentarze:

  1. Najważniejsze to mieć pasję, to najlepsza odskocznia od codzienności:)
    Świetnych masz synków:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To wspaniałe. Gotowanie to moja pasja, fotografię polubiłam, pracuje na cały etat do tego dom i szkoła Juniora, mąż, psiak i pomiędzy blog. Ale kocham to i chociaż czasem padam ze zmęczenia to i tak dalej będę to robić. Najważniejsza jest pasja :-) a ja bardzo lubię tu zaglądać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super motywacja. Dzieci nieraz wywracają wszystko do góry nogami, trzeba umieć sie odnaleźć i mieć czas dla siebie. bardzo ciekawy wpis, z przyjemnością go czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Opieka nad dwójką tak małych dzieci to więcej pracy niż cały etat, ale punkt czwarty jest kluczowy - trzeba mieć jakiś swój kawałek świata, coś, co sprawia frajdę, inaczej można zwariować:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, odskocznia przede wszystkim :)

      Usuń
  5. Wspaniale jest być mamą z pasją :) Pozdrawiam bardzo serdecznie i gratuluję super dzieciaczków!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś i podpisuję się pod tym obiema rękami! Długo nie mówiłam mężowi o tym, że bloguję (nie chciałam zapeszać) ale niedawno się przyznałam i było takie samo pytanie - po co? Wytłumaczyłam, że dzięki temu czuję się spełniona, mam jakąś pasję, coś co jest tylko moje i nikt mi tego nie zabierze. Zrozumiał i do tego zaczął wszystkim dokoła opowiadać jaki jest ze mnie dumny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dokładnie tak samo reagował: po co Ci to? Mało już masz na głowie?ale teraz chyba już zrozumiał :) Taką mam nadzieję :)

      Usuń
  7. Też sobie czasem zadaję to pytanie ... :) Życzę dużo pomysłów na nowe wpisy i miłych komentarzy czytelników! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na co dzień pracuję. Czasem nie ogarniam niczego.
    Jednak jeśli ktoś chce to potrafi.
    Znalazłam czas na blogowanie w natłoku codziennych obowiązków.
    Nie robię tego bardzo regularnie, ale staram się jak najczęściej.

    Sprawia mi to niesamowitą frajdę, choć pracy przy tworzeniu postów nie jest mało.
    Coraz częściej gotuję z synami (4 i 6 lat)
    Spędzony razem czas jest bezcenny. Podobnie jak satysfakcja z realizacji coraz to nowych stawianych samej sobie wyzwań.

    To dzięki blogowaniu odkrywam nowinki kulinarne, wspaniałe, mało znane produkty.
    Smak mało znanych rodzajów mięsa, czy kulinarne specjały z różnych zakątków świata.

    I mimo że z braku czasu odpuściłam zupełnie promowanie bloga to cieszy mnie powiększające się grono czytelników, każdy komentarz, mail, każde polubienie przepisu.
    To motywujące :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popisuje się pod tym co napisałaś :) Blog pozwala na odkrywanie nowych smaków, nowych kuchni, produktów to jeden z fajniejszych aspektów blogowania :) Trzymam kciuki byś wytrwała w tym co lubisz i mimo natłoku zajęć dalej prowadziła bloga :)

      Usuń
  9. My też życzymy wielu fajnych chwil przy blogowaniu, fajnych pomysłów żeby wszystkie potrawy wychodziły no i zdjęcia ;-) byle tak dalej podziwiamy i pozdrawiamy Kasia i Beata knifeandspoon ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem mamą trójki dzieci i wiem dobrze jak ciężka to praca. Nie są już tak małe, ale były. Moim marzeniem było mieć chociaż jedną chwilkę, żeby spokojnie obejrzeć film czy poczytać książkę. Pozdrawiam i życzę więcej czasu na wspaniałe przepisy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Często sprawdza się to, że kiedy ma się dużo obowiązków to zawsze znajdzie się czas aby zrobić coś jeszcze i jeszcze :) Wtedy jakoś czas się znajdzie, może niewiele ale to już coś. Jednak kiedy nie mamy nic do roboty i rozleniwimy się w domu na dobre to nagle brakuje nam czasu na wszystko i te chwile, które mogłyby być dobrze wykorzystane "uciekają nam przez palce" :)
    Szczerze, to w przyszłości kiedy będziemy miały własne rodziny również chciałybyśmy potrafić tak umiejętnie zarządzać swoim dniem aby nasze hobby mogłoby się rozwijać :)
    P.S. Gratulujemy udanych pociech :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kto wie, może których z synków też zapała miłością do blogowania, niekoniecznie w sferze kulinarnej;)
    Podziwiam, że znajdujesz czas, masz siły i chęci! Niech tej chęci nigdy Ci nie zabraknie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba robić to, co sprawia przyjemność. I ja prowadzę bloga, bo lubię gotować i lubię jeść i fotografować. I nie znoszę pytań "ale po co to robisz?". Każdy powinien robić to, co lubi. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie organizujesz czas;) Też lubię czytać miłe komentarze, robić zdjęcia, gotować i jeść. Blog prowadzę dopiero od 5 miesięcy, ale nie wyobrażam sobie porzucenia go.
    Życzę ci jak najdłuższego blogowania i dzielenia się z nami przepisami;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i super, trzeba w życiu mieć pasję i robić to co się kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie że nam gotujesz i to pokazujesz mimo nawału i pracy w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mali pomocnicy są najlepsi w kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest to też pewien rodzaj dziennika i nie trzeba przepisów znajomym pisać na maila, czy dyktować przez telefon, co nieraz mi się zdarzało ;)

    Najważniejsze to robić co się lubi, a jak już coś takiego się ma to czas się znajduje, poza tym wg mnie ci którzy mają więcej zadań są bardziej zmobilizowani, terminowi i potrafią rozciągać dzień

    OdpowiedzUsuń
  19. Blogowanie sprawia wielką satysfakcję, praca na etat czy bycie mamą można z nim połączyć bez uszczerbku na żadnej roli :) choć fakt, wymaga to czasem wyrzeczeń!

    OdpowiedzUsuń
  20. I tak trzymać :) fajny, wiele wyjaśniający wpis ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też mam czasem takie pytania, a szczególnie często słyszę to od mojej mamy... Powody mamy podobne...

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly